Agresja smyczowa
W dniach 13-14 czerwca 2010 roku w naszym kultowym już Zajeździe Krystyna odbyło się seminarium Sheili Harper "Agresja smyczowa". Na listę uczestników zapisane były 64 osoby i wszyscy stawili się, bez wyjątku.
Historia Sama
Sheila Harper mieszka w Anglii i jest jedną z najpopularniejszych prelegentek w Europie wykładających na temat psychiki psów. Jej zainteresowanie psychiką psów zaczęło się ponad 20 lat temu, wraz z adoptowaniem pierwszego psa, border collie o imieniu Sam. Pies ten okazał się mieć mnóstwo problemów i był bardzo agresywny. Sheila przez wiele lat starała się mu pomóc, najpierw korzystając z pomocy różnych specjalistów. Przećwiczyła na Samie wszelkie dostępne metody szkoleniowe, od łańcuszka zaciskowego zaczynając, przez zasady dominacji w stadzie, tak zwane szkolenie pozytywne, z zastosowaniem zabawek i smakołyków. Niestety, zachowanie jej psa się pogarszało. Dopiero spotkanie Turid Rugaas otworzyło Sheili oczy na inne podejście do psów. Opracowała własne oparte na empatii metody terapii i w końcu mogła pomóc swojemu ukochanemu Samowi.
Organizacja Pet Dog Trainers of Europe, wyrażając uznanie dla pracy Sheili, przyznała jej w 2006 roku tytuł honorowego członka. Sheila po raz pierwszy gościła w Polsce w październiku 2007 roku w Poznaniu. Poprowadziła wtedy seminarium na temat stresu u psów "Ratunku, nie daję rady", które było impulsem do powstania fundacji Psia Wachta. Po dwóch latach przerwy udało się nam zaprosić ją ponownie.
Czy psy mają emocje?
Wykład Sheila rozpoczęła od informacji o tym, że naukowcy nareszcie udowodnili, że psy mają emocje. Zaznaczyła też, że według niej opieranie się w swojej pracy z psami wyłącznie na osiągnięciach nauki jest bardzo ograniczające, gdyż często świat naukowy dopiero udowadnia to, co właściciele psów wiedzą od dawna. Według Sheili antropomorfizowanie psów w sytuacjach, w których w grę wchodzą emocje, jest całkowicie uzasadnione, gdyż oba gatunki, człowiek i pies, mają prawie taki sam układ limbiczny i dokładnie taką samą fizjologię stresu.
Aby wprowadzić słuchaczy w temat wykładu, Sheila zaprezentowała kilka słownikowych definicji agresji i omówiła ich ograniczenia. Za najlepszą uznała definicję, którą podaje słownik Collinsa, według której zachowanie agresywne jest objawem stresu. Sheila wypowiedziała się krytycznie na temat kategoryzowania zachowań agresywnych na "agresję dominacyjną", "agresję macierzyńską", "agresję łowiecką" itp. Według niej pies nie będzie zachowywać się agresywnie w żadnym kontekście, jeśli będzie w stanie równowagi emocjonalnej. Przypisanie agresji do jakiejś kategorii nie wnosi kompletnie niczego nowego, nic nie mówi nam o jej przyczynach. Za emocje stojące za agresją u psów Sheila uznaje lęk, brak pewności siebie, zachowania wyuczone, frustrację, nadmierne pobudzenie lub pilnowanie zasobów. I zazwyczaj zachodzi kilka z tych sytuacji na raz.
Sheila zauważyła, że wiele osób, które doświadczyły agresji ze strony psów, donosi, jakoby pies atakował bez bycia sprowokowanym, bez powodu. Dzieje się tak wtedy, gdy dana osoba nie ma wiedzy na temat tworzenia się stresu. Stresujące wydarzenia, dni mogą wywołać intensywną reakcję u zwierzęcia jeszcze wiele dni później. Dodatkowo, właściciele nie są zbyt dobrzy w odczytywaniu sygnałów dyskomfortu i stresu u psa. Sheila ma empatyczne podejście nie tylko do psów lecz również do ludzi. Wiele emocji u uczestników wzbudziła, gdy zaczęła opowiadać o tym, jak czuje się właściciel psa, który zachowuje się agresywnie. Podzieliła się swoimi doświadczeniami, jakie miała dwadzieścia lat temu ze swoim pierwszym psem Samem, który był bardzo agresywny na spacerach. "Mając pierwszego bardzo agresywnego psa, odczuwałam podczas spacerów strach, co jeszcze nie było takie złe, ale drugą moją reakcją był wstyd. Wstyd, że tak zachowuje się pies, za którego jestem odpowiedzialna, że rzuca się on na ludzi, dzieci i inne psy" - wspominała Sheila. Sheila niestety pod wpływem porad "specjalistów" karciła wtedy Sama za takie zachowanie, co oczywiście pogarszało zachowanie psa. W pewnym momencie Sam w ogóle nie chciał wychodzić na dwór. "Karcenie Sama i moje negatywne reakcje wynikały z tego, że nie wiedziałam, co robić, jak sobie poradzić z tym problemem. Czy karcić psa, czy przepraszać inne osoby, czy uciekać. Gdy mamy psa rzucającego się na smyczy i osobę, która nie wie, co zrobić, to jest to przepis na katastrofę. Brakowało mi też zdrowego rozsądku, wracałam w te same miejsca, pakując Sama w trudne sytuacje raz za razem, licząc, że się w końcu zsocjalizuje, bez zastanowienia się, dlaczego uzyskuję odwrotny skutek. Dlatego teraz widząc właścicieli zachowujących się podobnie jak ja z Samem, bardzo im współczuję. Myślę, że jeśli jako szkoleniowcy damy im trochę pomocy, to nauczymy ich radzić sobie w takich sytuacjach. Przy pierwszym psie myślałam, że to wina psa, że tak się zachowuje, teraz wiem, że to była moja wina, źle oceniłam potrzeby Sama i poziom umiejętności, których go nauczyłam" - mówiła Sheila.
Mity na temat agresji
Tak wyglądał wstęp do tematu agresji smyczowej. Później Sheila zaczęła przedstawiać, jak agresja wygląda z punktu widzenia psa. Zachęcała gorąco wszystkich, by uczyli się psiej mowy ciała poprzez obserwacje zachowań psów. W czasie swojego wykładu pokazywała mnóstwo zdjęć i filmów, ukazujących psy w różnych sytuacjach. Omawiała je szczegółowo, wskazując elementy psiej mowy ciała świadczące o przeżywanych emocjach. Dla wielu uczestników to były jedne z najcenniejszych momentów, gdy przy pierwszym spojrzenie na zdjęcia wydawało się im, że przedstawiają spokojne, zrelaksowane zwierzęta, a w miarę słuchania wyjaśnień Sheili zaczynali dostrzegać oznaki stresu, lęku czy agresji i cała scena diametralnie zmieniała wymowę. Sheila jednak przestrzegała przed zbyt szybką interpretacją, co dane zachowanie oznacza. Wnioski możemy wyciągać dopiero wtedy, gdy zaobserwujemy dany wzorzec zachowania wielokrotnie w tym samym kontekście. Sheila przestrzegała też przed ograniczaniem ruchu psa w trudnych sytuacjach, na przykład trzymaniem go na zbyt krótkiej smyczy w nowym miejscu, zmuszaniem do siadu lub warowania. Takie ćwiczenia jedynie pogarszają samopoczucie psa i w efekcie jego zachowanie następnym razem w podobnej sytuacji będzie gorsze. "Często myślimy, że jeśli będziemy regularnie stykać psa z trudną sytuacją, to z czasem nauczy się ją akceptować. Nic bardziej błędnego. Takie postępowanie nie jest uczeniem psa, tylko testowaniem jego możliwości. Jeśli psu brakuje umiejętności, by poradzić sobie z daną sytuacją, to nie nabędzie ich sam z siebie" - mówiła Sheila.
Za najpowszechniejsze mity dotyczące agresji Sheila uznaje teorię, że pies jest agresywny, bo jest dominujący, że pies jest agresywny, bo taki się urodził, że atakuje na smyczy, bo pilnuje właściciela, oraz, że jeśli pies został nauczony hamowanego gryzienia, to istnieje o wiele mniejsze prawdopodobieństwo, że poważnie ugryzie.
Przyczyny agresji u psów wg Sheili Harper to:
1. Narażanie psa w trudne sytuacje, gdzie spodziewamy się, że pies sobie poradzi, a nie nauczyliśmy go, co konkretnie ma robić.
2. Brak zrozumienia psiego języka. Czasem pies prosi o pomoc, ale nie rozumiemy, co on do nas mówi. Dlatego bardzo ważne jest, żebyśmy uczyli się psiej mowy ciała. Nie jest to łatwa nauka i nie przyjdzie szybko, potrzeba lat obserwacji, dużo praktyki i powstrzymywania się od uproszczonych interpretacji. Mowę ciała ludzi rozumiemy bez wysiłku, jednak mowa ciała psów jest trochę inna, dlatego musimy się mocno wysilać by zrozumieć, co pies czuje.
3. Brak kontaktu socjalnego z inymi psami przynosi psu wiele szkody i uniemożliwia nauczenie się prawidłowych zachowań.
4. Nieodpowiedni, źle dobrany do psa sprzęt. Nawet miękka obroża czy szelki mogą sprawiać psu ból, jeśli cierpi on na nierozpoznane urazy.
5. Choroba. Już samo złe samopoczucie może zmienić zachowanie psa z dnia na dzień, tak samo zresztą jak człowieka. "Dawniej miewałam migreny i wtedy zachowywałam się, jakbym nie była sobą" - wspominała Sheila. "To jasne, że nasze psy również cierpią na bóle głowy. Możemy to poznać, gdy przyciskają głowę do naszych dłoni lub do mebli. Jeśli człowieka coś boli, to jest to usprawiedliwieniem dla jego agresywnego zachowania, a dla psa niestety nie. Psy mogą cierpieć z powodu bólów bioder lub naderwania mięśnia w czasie ćwiczeń, ale nie uznajemy tego za usprawiedliwienie agresywnych zachowań psa. Podobnie jest, jeśli pies dostaje nieodpowiednie dla siebie jedzenie, takie, z którym jego organizm sobie nie radzi. Często zestresowane psy zachowują się po jedzeniu irracjonalnie. Okazjonalnie, rzadziej niż nam się wydaje, problemem są guzy w mózgu i inne przewlekłe choroby. To może mieć duży wpływ na agresję".
Według Sheili problemem u psów jest to, że nie pokazują łatwo swojego bólu. Dla nich jest to kwestia przetrwania, osobniki pokazujące swoje słabe strony są zagrożone. Psy instynktownie starają się chronić chorą część ciała i bronią jej. "Jeśli spytałabym, kto z obecnych na sali jest zdrowy w 100%, pewnie niewiele osób by się zgłosiło, większość z nas ma przynajmniej dwa, trzy problemy zdrowotne. Jeśli ktoś podejdzie do nas w nieodpowiednim momencie, możemy zareagować nieprzyjemnie, nieuprzejmie, inaczej niż zwykle" - tłumaczyła Sheila.
I jeszcze o stresie...
Olbrzymi wpływ na zachowania agresywne ma stres. Wszystko, co sprawia, że czujemy się niekomfortowo, wywołuje u nas stres. Czasem wystarczy, że ktoś dotknie nas w nieodpowiedni sposób, by nas zestresować i wywołać w efekcie gwałtowną reakcję. A jak wygląda odpowiedni dotyk u ludzi? Każdy z nas ma inne wyobrażenie na ten temat. Zwykle nie lubimy ściskać się z ludźmi, lecz zaakceptujemy bliższy kontakt fizyczny, witając się z przyjacielem. Niestety, od psów wymagamy, że będą lubić dotykanie nawet przez obce im osoby. Czy potrafimy odczytać, jaki rodzaj dotyku pies akceptuje i jak długo jest w stanie znosić pieszczoty? Dzieci często ulegają pogryzieniom nie dlatego, że dotykają psa, lecz dlatego, że robią to zbyt długo. Sheila uważa za bardzo ważne uczenie dzieci, jak i gdzie mogą dotykać psa, i jak rozpoznać, że pies nie chce być już więcej dotykany. Na podwyższenie poziomu stresu ma również wpływ zmęczenie psa. Sheila uważa, że pies, który jest zmęczony, nie jest psem szczęśliwym, lecz psem, którego zasoby energii w ciele, a tym samym możliwości rozsądnego reagowania, są bardzo ograniczone.
Na przykładzie zdjęć i filmów Sheila omówiła zachowania, które psy mają do dyspozycji, gdy są bez smyczy, by rozwiązywać potencjalnie trudne dla nich sytuacje. Następnie przeszła do omawiania strategii dostępnych dla psów będących na smyczy i okazało się, że ich ilość drastycznie się zmniejsza. Napięta smycz ogranicza możliwość komunikowania się psów w naturalny sposób, przechodzenia przez ich wrodzone rytuały powitalne. Psy witające się ze sobą na napiętych smyczach rzadko robią to w sposób przyjazny i zrelaksowany. "Spróbujcie wyjść na dwór i zrobić zdjęcie psu na luźnej smyczy" - mówi Sheila. "Zapewniam was, że to jest bardzo trudne. Nawet jeśli pies sam poluzuje smycz, właściciel natychmiast ją napina, żeby wiedzieć, gdzie jest pies i co robi. A za każdym razem, gdy swoboda psa jest ograniczona, jego potrzeba bronienia się narasta. Gdy widzimy psa rzucającego się na smyczy myślimy, że to jest pies agresywny, gdy w rzeczywistości to jest pies wołający o pomoc. Pies, który się tak zachowuje najprawdopodobniej wcześniej wiele razy ‘mówił’, że potrzebuje pomocy, ale jej nie otrzymał" - wyjaśniała Sheila. Sheila jest przeciwna testom psychicznym psów. "Ludzie na całym świecie robią psom mnóstwo testów. Najczęściej polegają one na próbie wystraszenia psa, by sprawdzić, na ile jest on odporny. Ludzie, którzy przeprowadzają takie testy, najczęściej nie mają pojęcia o tym, jak działa stres, że buduje się on w długim czasie w wyniku nieprzyjemnych doświadczeń i w efekcie powoduje nadmierne reakcje. Wiele psów w chwili skrajnego stresu zamyka się w sobie i przestaje reagować w ogóle. To zwykle jest błędnie interpretowane jako prawidłowa reakcja na bodziec testowy. Niestety, w tym stanie emocjonalnym pies w jednej minucie może wybuchnąć agresją. Trudno jest więc ocenić psa, u którego poziom stresu jest bardzo wysoki" - mówiła Sheila.
Za każdym razem, gdy dopuścimy do sytuacji, w której nasz pies poczuje się zagrożony, wzrośnie u niego próg reagowania. Im częściej to robimy, im dłużej trwa sytuacja i im jest intensywniejsza, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia ekstremalnej reakcji u psa. Jeśli nasz pies w trakcie spaceru w ciągu dnia spotyka kilka psów, wieczorem jego reakcje będą silniejsze. Jeśli taki scenariusz będzie powtarzać się każdego dnia, w efekcie uzyskamy psa z problemem agresji. Stres wraca do normy dopiero 3-6 dni od zajścia, które wytrąciło nas z równowagi, jeśli więc mamy psa, który w środę rzucił się na spacerze na innego psa, to w sobotę może on zareagować nerwowo "bez powodu".
Jeśli chcemy pomóc naszym psom musimy najpierw rozpoznać problem, potem długo obserwować zachowanie psa w tej sytuacji, potem zrozumieć, co się z psem w tym momencie dzieje, opracować program "naprawczy" i być gotowym do wprowadzenia zmian, a nawet pójścia na kompromis, jeśli byłoby to konieczne.
Drugi dzień poświęcony był na wskazówki praktyczne dotyczące budowania programów terapeutycznych dla psów z problemem agresji smyczowej. Omawiane były techniki zapobiegania zbyt trudnym dla psa sytuacjom, wycofywania się z psem wystarczająco wcześnie, aranżowania sytuacji, w których pies będzie mógł nabierać doświadczenia i pozytywnych wrażeń, oraz podtrzymywania w psie zdobytych umiejętności. Na zakończenie Sheila podkreśliła, że udana sesja szkoleniowa to sesja, w czasie której nic się nie dzieje.

